Jak zrobić by się nie narobić

Naszą polską przypadłością jest mniej lub bardziej uzasadniona niechęć do pracy. Jak zarobić by się nie narobić, to niemal nasza cecha narodowa. Jedni znaleźli odpowiedź na to pytanie w szarej strefie, inni grając w pokera lub na giełdzie, albo też inwestując w funduszach inwestycyjnych, bowiem fundusz inwestycyjny to wprawdzie ryzyko ale i odpowiedni zysk. Trzeba tylko mądrze zainwestować i czekać na kasę.
- gdyby to było takie proste każdy stawiałby na fundusz inwestycyjny i czesał kasę. Ale jak wiemy nie zawsze jest tak różówo na tym rynku jak to było jeszcze do niedawna. A wielka bessa, kiedy inwestorzy potracili na tym rynku naprawdę duże pieniądze? Nie każdy też fundusz inwestycyjny przynosi zyski, nawet w okresie najkwiększej bessy zdarzały się tak zwane fundusze niezarabiające. Na tema tego rynku trzeba mieć określoną wiedzę oraz przysłowiowy łut szczęścia – twierdzi jeden z inwestorów.
A inwestor giełdowy to teraz prawie zawód, który uprawia coraz więcej naszych rodaków. Jest tylko pewien problem, uprawiając tę profesję może rzeczywiście niekoniecznie się człowiek napracuje, ale niestety jest to też tak jak na rnku funduszy inwestycyjnych wielkie ryzyko. Poza tym na temat giełdy, funduszy inwestycyjnych, trzeba mieć określoną wiedzą, a czasami nawet i ona nie wystarcza. Najczęściej też oczekiwany i planowany zysk przesłania niektórym inwestorom zdrowy rozsądek. No bo czym tak naprawdę jest zysk? Na to pytanie można odpowiedzieć słowami jednego z naszych satyryków, którzy stwierdził, że zyski z giełdy to nic innego jak pieniądze z przyszłości, które odeszły w przeszłość omijając teraźniejszość. Nawet pomijając wątek humorystyczny tej wypowiedzi nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest w tym sporo racji. Zyski z giełdy oraz rynku funduszy inwestycyjnych to często są to wirtualne pieniądze, które mogą nabrać rzeczywistych barw, ale niekoniecznie. Jak zatem inwestować, aby zysk nie pozostał w sferze wirtualnego pieniądza? Czy w ogóle istnieje recepta na pewny biznes? Nie ma takiej recepty i nie ma pewnych inwestycji. Nawet wtedy, kiedy zabierają na ten temat głos analitycy giełdowi. Kimże jest tak zwany analityk giełdowy? Odpowiadając słowami tegoż satyryka, jest osobą, która w naukowy sposób wyjaśnia dlaczego w ubiegłym tygodniu się pomyliła. Zresztą ostatnie prognozy naszych tak zwanych analityką często się nie sprawdzają więc może lepiej zdać się na własną wiedzę i własny nos?

Loading...

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.